Witajcie
moze nie na temat,ale chciałabym sie z Wami podzielic anegdotą,która kiedys kiedys dawno temu zasłyszałam od mojego ojca,a i on zapewne gdzies to usłyszal i przekazał dalej...
A więc...
wyobrażmy sobie pomieszczenie w ktorym dookoła jest pełno luster-same lustra-wchodzi pies ze zła mina,z piana w pysku i co widzi? mnóstwo psów,które sa złowrogo do niego nastawione i ten pies zaczyna sie jeszcze mocniej pieklic,a one wraz z nim.
A wystarczyło by, gdyby ten sam pies wszedł do tego pomieszczenia luster z ,,usmiechem na twarzy-(mordzie chyba

) to zobaczmy ,wszystkie psy do okoła bylyby usmiechniete i zyczliwe. Prawda?
moze sie za duzo rozpisalam,ale ta zasadą ja wlasnie kieruje sie w zyciu codziennym i w pracy,i musze Wam powiedziec,ze z takim podejscie do np.klienta jestem wygrana juz na starcie. Co testuję na własnej skórze prawie codzien

Napiszcie co o tym myslicie,czy podobalo sie Wam? a moze znacie podobne opowiesci?
pozdrawiam i zycze milego dnia