Witam
Mam mały problem z przekonaniami ograniczającymi jednego z moich pracowników, staram sie go wydobyć z tego problemu i chetnie wysłucham sugestii.
Prowadze sprzedaż detaliczną płytek ceramicznych, jakiś czas temu kolega namówił mnie żebym zaczą handlować narzędziami którymi to on dysponuje. Wybralem do tego jednego z moich ludzi i wyznaczyliśmy klientów do których miał jeździć z ofetą. Całkiem dobrze mu szło, nawet potwierdził to człowiek który przyjechał tu na dwa dni rzeby przekazać mu troche wiedzy fachowej na temat sprzedazy narzedzi. A tu nagle po jakis dwoch tygodniach jerzdzenia przychodzi do mnie ten chlopak i mowi ze on sie wogole do tego nie nadaje, na sama mysl o tej sprzedarzy trzesa mu sie rece i dostaje dola i ze on wogole tego nie chce robic niezaleznie od tego ze moze zarobic sporo wiecej. Po rozmowie okazalo sie ze wczesniej pracowal w grupie i w jednym miejscu, klienci przychodzili do niego a nie on do nich i to dawalo mu poczucie bezpieczenstwa. dodatkowo pomimo calkiem dobrych wynikow w tej sprzedarzy twierdzi caly czas ze on sie do tego nie nadaje ale nie bardzo potrafi wytlumaczyc dlaczego. Ciagle tylko powtarza ze to kosztuje go duzo nerwow i ze nie sprawia mu to satysfakcji. Zastanawiam sie jak mozna pomoc mu otworzyc oczy, bo na tym stanowisku calkiem dobrze sobie radzi i ma szanse rozwoju co praktycznie nie wystepuje na poprzednim stanowisku...
w tej nowej pracy sam wykonuje wszystkie zajecia zwiazane z obsluga kazdego klienta i jest rozliczany samodzielnie za wszystko. wydaje mi sie ze boi sie odpowiedzialnosci i tego ze nagle jest sam sterem zeglarzem i okretem. Tylko jak uswiadomic mu ze to sa dla niego szanse a nie zagrozenia??