Od wielu lat borykam się z pustką wewnętrzna i chciałbym się dowiedzieć czy sa może jakieś skuteczne metody lub techniki, który pomagają zniwelować albo chociaż zminimalizować te uczucie.
Postaram się w kilku zdaniach zdefiniować na czym ów problem polega w moim przypadku.
Pustka najczęściej pojawia się w momencie gdy wchodzę w relacje z innymi ludźmi (spacer, rozmowa telefoniczna czy też piwko w barze). Przejawia się to najczęściej blokadą wewnętrzną połączona z totalną czystką systemu. Czuję sie tak jakby mi ktoś wykasował całą dotychczasową wiedzę, wspomnienia, inteligencję. Blokuje mnie praktycznie w realizowaniu siebie w otoczeniu; problemy z koncentracją, przemyśleniami, czy nawet budową prostych zdań. Uczucie jałowości wewnętrznej czasami sięga tego stopnia ze nie jestem w stanie się nawet odezwać bo po prostu nic nie mam w głowie. Przyznam, że jest to bardzo frustrujący stan, który paraliżuje mnie w życiowych działaniach. O ile mam tzw "dobry dzień" i tej pustki nie ma to wszystko przebiega naturalnie i spontanicznie mam głowę pełna pomysłów i gęba mi się nie zamyka natomiast zdarze się to bardzo rzadko.
Obecnie jestem w trakcie psychoterapii która głównie skupia się na ogarnięciu tej pustki, poznaniu przyczyn i próbie zrozumienia. O ile zaczynam powoli lokalizować przyczyny tego stanu to nie wiem kompletnie jak sobie z tym radzić na co dzień.
Będę wdzięczny, jeżeli będziecie w stanie ukierunkować w tej kwestii.
Mam nadzieje, że wybrałem odpowiedni dział do dyskusji.
Pozdrawiam,
Staford
NLP-er
19-08-2009, 17:17
Masz jaką pasję w życiu, cel, coś co Cię ciągnie do przodu?
staford25
19-08-2009, 19:16
Kiedyś jeszcze był taki motorek, który pchał mnie do przodu, były większe ambicje, a zarazem pasje z biegiem czasu duzo rzeczy we mnie wygasło niestety...
Jedyne co mnie jeszcze napędza to myśl o tym, że będzie tak jak dawniej... dlatego też tu jestem - chce to zmienic!
yoanka
19-08-2009, 19:21
Jedyne co mnie jeszcze napędza to myśl o tym, że będzie tak jak dawniej... dlatego też tu jestem - chce to zmienic!
jest zasób, jest motywacja czyli jesteś na bardzo dobrej drodze do zmian... zaciekawiło mnie to jak było dawniej i co jest przyczyna tego ze nadal tak nie jest...lokalizujesz przyczyne tego co w tej chwili nazywasz "pustka"...???zreszta o nazewnictwie Twojego stanu zaraz tez spróbujemy porozmawiac...
NLP-er
19-08-2009, 19:31
Kiedyś jeszcze był taki motorek, który pchał mnie do przodu, były większe ambicje, a zarazem pasje z biegiem czasu duzo rzeczy we mnie wygasło niestety...
Jedyne co mnie jeszcze napędza to myśl o tym, że będzie tak jak dawniej... dlatego też tu jestem - chce to zmienic!
I w tym rzecz... Znajdź cel, a zniknie poczucie pustki niezależnie od tego w jakich sytuacjach teraz się objawia i czemu akurat w takich.
Jest jedna fantastyczna technika na takie przypdki. Wspaniałe w niej jest to, że właściwie ona nie eliminuje takich stanów. Za to zmienia sposób postrzegania rzeczywistości, wyciąga na wierzch wartości potrzebne do uzyskania satysfakcji, w wyniku czego zmieniają się zachowania, odkrywa się rzeczy na które nie zwracało uwagi i łapie wiatr w żagle - odkrywa się do czego warto dążyć i zaczyna to robić. Bo tego moim zdaniem Ci brakuje. Stąd poczucie pustki.
To taka moja jedno-pytaniowa "psychoanaliza" ;) Ciekawe ile czasu zajmie to psychoanalitykowi i ile z Ciebie wyciągnie (i nie chodzi mi o kasę ^^).
Technika o której wspominam nazywa się: Core Transformation.
Santos
20-08-2009, 06:03
Staford czy wydarzyło się w Twoim życiu coś co mogłoby zapoczątkować powstanie tej pustki? Czy wzięło się to tak po prostu z niczego?
Janusz Pietrzak
20-08-2009, 07:14
Kilkanascie lat temu przeżywałem coś podobnego był to dla mnie bardzo trudny okres poczucie bezsensu brak celu, niesatysfakcjonująca praca.
Tak dłużej być nie mogło.
Podjąłem trud zmiany ona trwa nieprzerwanie do dziś i tak naprawdę chyba nigdy się nie skończy.
Wróciłem do moich pasji, podróże, fotografia, czytanie, poznawanie nowych umiejętności (wspomnę choćby o NLP), lepsze kontakty z ludzmi i ich poznawanie,tworzenie nowych relacji z współpracownikami , znajomymi, przyjaciółmi, praca dla nich.
Nauczyłem się nowego zawodu, który okazuje się zajęciem mojego życia, daje mi satysfakcję, poczucie własnej wartości i pozwala mi żyć na dobrym poziomie.
U podstaw tego wszystkiego musiłem ustalić wartości którymi będę sie kierował określić cele rangę ich ważności, oraz chyba najistotniejsze nadać temu wszystkiemu kierunek, a potem to już tylko trzeba to cierpliwie realizować.
Pozdrawiam.
Santos
20-08-2009, 07:37
Do takich zmian pewnie było potrzebne wsparcie najbliższych oraz niesamowite samozaparcie prawda?
Janusz Pietrzak
20-08-2009, 07:45
Prawda,ale nagroda jest tego warta.
staford25
20-08-2009, 07:49
Kurcze ile odpowiedzi nie spodziewałem się takiej reakcji... niech to wszystko powoli ogarnę.
@ yoanka
Dawniej było zupełnie inaczej tzn byłem pełen energii, humoru pomysłów i nie było pustki. Wszystko zaczęło się na przełomie 8kl szk.podst. a 1kl liceum. Pustka zaczęła pojawiać się znikąd, a z biegiem czasu pogłębiać. Ciężko mi nadal zlokalizować dokładną przyczynę, bo nie było zdanej traumy czy piętnującego doświadczenia. Czyżby przejaw buntu wewnętrznego?
@ NLP-er
Właśnie czegoś takiego mi potrzeba. Techniki, która umożliwi spojrzeć na siebie i świat z trochę innej (lepszej) strony. Biorę się zaraz za szukanie informacji na temat tej techniki i zaczynamy eksperymentować ;;)
Poza tym masz trochę racji co do genezy mojej pustki natomiast zahaczyłeś o najwyższą warstwę tego stanu.
Wraz z psychologiem po kilku spotkaniach dochodzimy do wniosku, że w większej mierze pusta bierze się z procesu mojego wychowania i jest ścisle związana z kopiowaniem pewnych zachowań i tym iż pewnych rzeczy po prostu się nie nauczyłem w zyciu, czego przejawem jest owa pustka.
Musze to sobie usystematyzować w głowie bo obecnie mam wielki mętlik. Później postaram się napisać bardziej szczegółowo.
@ Santos
Zawsze wydawało mi się odczuwałem, że pusta pojawiła się po prostu. Czułem się bezsilny wobec tego faktu bo nie byłem w stanie znaleźć w tym aspekcie przyczyny. Natomiast podobno nic się nie dzieje bez powodu. W chwili obecnej staram się odnaleźć korzenie tego stanu, zrozumieć i zniwelować.
@ Janusz Pietrzak
Od dawna o tym właśnie myślę aby dokonać takiej systematycznej rewolucji własnego Ja. Zdecydowanie brakuje motywacji, ale ostatnio wkładam w to dużo wysiłku i naprawde się staram.
Dziękuje wszystkim za posty :)
pozdrawiam
Santos
20-08-2009, 07:49
Gratuluję sukcesu ! :) większości ludzi nie wystarczyłoby ambicji aby czegoś takiego dokonać.
Janusz Pietrzak
20-08-2009, 15:38
Myślę,że można to traktować jako sukces, ale to chyba nie najważniejsze...
Zawsze pozostaje jakaś doza niedosytu...
O wiele ważniejsze wydaje mi się poprawa jakości życia, możliwość spełniania małych zachcianek, realizowanie marzeń tych małych wpływających na postrzeganie siebie w codzienności oraz dążenie do tych dużych.
Duże są trudniejsze do realizacji to i czas aby je osiągnąć musi być dłuższy, dlatego ważne aby rozsądnie podzielić dystans, by po drodze zdarzały się etapowe nagrody, które są zachętą do dalszej pracy, wysiłku i utwierdzają,że kierunek - cel, marzenie jest ok.
Tak naprawdę można osiągnąć prawie wszystko jeżeli dostatecznie bardzo tego chcemy i jesteśmy w stanie zapłać z góry cenę, której wymaga realizacja.
A to wszystko jest możliwe trzeba zrobić tylko pierwszy choćby mały krok.
Właściwy kierunek też jest ważny, ale o tym chyba już mówiłem.
Jest wiele przykładów choćby Jaś Mela- człowiek bez nogi - zdobywca biegunów.
Tobie chyba niczego nie brakuje...no może celu i chęci działania.
Życzę powodzenia.
NLP-er
20-08-2009, 17:21
Ciężko mi nadal zlokalizować dokładną przyczynę, bo nie było zdanej traumy czy piętnującego doświadczenia. Czyżby przejaw buntu wewnętrznego?
Potrzebujesz rozwiązania a nie przyczyny.
Właśnie czegoś takiego mi potrzeba. Techniki, która umożliwi spojrzeć na siebie i świat z trochę innej (lepszej) strony. Biorę się zaraz za szukanie informacji na temat tej techniki i zaczynamy eksperymentować ;;)
Powodzenia w poszukiwaniach :) Co do eksperymentowania - znajdź kogoś, kto Cię poprowadzi, tej techniki nie przechodzi się samemu.
Poza tym masz trochę racji co do genezy mojej pustki natomiast zahaczyłeś o najwyższą warstwę tego stanu.
Wraz z psychologiem po kilku spotkaniach dochodzimy do wniosku, że w większej mierze pusta bierze się z procesu mojego wychowania i jest ściśle związana z kopiowaniem pewnych zachowań i tym iż pewnych rzeczy po prostu się nie nauczyłem w życiu, czego przejawem jest owa pustka.
Musze to sobie usystematyzować w głowie bo obecnie mam wielki mętlik. Później postaram się napisać bardziej szczegółowo.
Gościu robi Ci wodę z mózgu!!! I moim zdaniem tylko Ci szkodzi (zakłada negatywne kotwice na Twoich wychowawców - lub wzmacnia je jeśli już masz takie). Zajmij się rozwiązaniem. Cokolwiek stwierdzi ten gościu będzie tylko domysłem, który jak widzę staje się bardzo głęboką instalacją w Twoim umyśle. Pytanie tylko czy cokolwiek dobrego wynika z tych instalacji?
On wmawia Ci przyczyny. Gdyby przyczyna była tak istotna zam byś ją znał i nie musiał nikogo o to pytać (chyba, że masz amnezję).
Proces Twojego wychowania już się skończył, a problem istnieje - wniosek zajmują się tym tracisz czas. Nawet gdyby była to geneza to CO Z TEGO skoro to nie jest AKTUALNIE powodem problemu. Stany masz teraz, a to znaczy, że coś co jest teraz je wywołuje. Nawet jeśli ludzie mają traumy z przeszłości to powodem złego stanu jest to że TERAZ o nich myślą, a nie to że kiedyś się zdarzyły. Wielu ludzi miało bardzo przykre doświadczenia i czują się wspaniale - bo do niech nie wracają. Tak więc proces Twojego wychowania, jakkolwiek dużym mógłby być kiedyś dla Ciebie problemem, to nie jest nim teraz. Może sposób w jaki o tym myślisz jest problemem, ale nie sam proces twojego wychowania - jego już nie ma.
Moje zdanie - tracisz czas, pieniądze i szkodzisz sobie. Im więcej rozprawiasz o pustce, im częściej wracasz do chwil, kiedy się pojawiała tym szerszą ścieżkę wydeptujesz w swoim umyśle - ścieżkę do tego stanu. To co robi z Tobą ten psychoanalityk to sprawia, że stajesz się jeszcze bardziej podatny na popadanie w ten stan :[
Możesz sobie pomóc bez szukania żadnego źródła - szybko i miło - NLP...
Zawsze wydawało mi się odczuwałem, że pusta pojawiła się po prostu. Czułem się bezsilny wobec tego faktu bo nie byłem w stanie znaleźć w tym aspekcie przyczyny. Natomiast podobno nic się nie dzieje bez powodu. W chwili obecnej staram się odnaleźć korzenie tego stanu, zrozumieć i zniwelować.
Nie musisz nic rozumieć, nie musisz znać żadnych korzeni. Stary zaczynam odnosić wrażenie że z melancholią rozpisujesz się o Twojej pustce. Za dużo analizy - im głębiej spoglądasz w dziurę tym bardziej jesteś w dziurze...
Od dawna o tym właśnie myślę aby dokonać takiej systematycznej rewolucji własnego Ja. Zdecydowanie brakuje motywacji, ale ostatnio wkładam w to dużo wysiłku i naprawde się staram.
Dziękuje wszystkim za posty :)
pozdrawiam
Super :) I cieszę się, że postanowiłeś też użyć do tego NLP, bo jak już wspomniałem - uważam, że tamten człowiek Ci szkodzi. I jest to tylko i wyłącznie moje prywatne zdanie.
Janusz Pietrzak
20-08-2009, 20:57
Zamknij etap pt. "pustka" Zajmij się tym czego pragniesz w swoim życiu, a nie tym co ci szkodzi,paraliżuje i czego nie chcesz. Świadomości, że miałeś taki okres w życiu nie pozbędziesz się bo jest to pewien czas, który miał miejsce i nie o to chodzi,aby go wymazywać z pamięci, Ale przy użyciu NLP można go przesunąć daleko od siebie, zmienić intensywność, barwę, głośność, rozjaśnić i nie wyświetlać wciąż na nowo tego filmu.
Postanów nakręcić nowy film w nowych wymarzonych plenerach, z wartką interesującą akcją i Tobą w roli głównej.
Mówisz że czegoś nie dostałeś czy się nie nauczyłeś-a co stoi na przeszkodzie aby to zrobić teraz.
Wszystko zaczyna się od pierwszego kroku.
staford25
21-08-2009, 07:57
Moje zdanie - tracisz czas, pieniądze i szkodzisz sobie. Im więcej rozprawiasz o pustce, im częściej wracasz do chwil, kiedy się pojawiała tym szerszą ścieżkę wydeptujesz w swoim umyśle - ścieżkę do tego stanu. To co robi z Tobą ten psychoanalityk to sprawia, że stajesz się jeszcze bardziej podatny na popadanie w ten stan :[
Przyznam, ze coś w tym jest bo po tych spotkaniach nie odczuwam ulgi a raczej jest mi jeszcze gorzej. Zastanowię się czy pójdę jeszcze na jakieś spotkanie.
Nie musisz nic rozumieć, nie musisz znać żadnych korzeni. Stary zaczynam odnosić wrażenie że z melancholią rozpisujesz się o Twojej pustce. Za dużo analizy - im głębiej spoglądasz w dziurę tym bardziej jesteś w dziurze...
Tu też masz rację. Czesto powracam myślami do tego stanu szczególnie jak się czuje znacznie lepiej, tak jakbym to po prostu lubił... Nie wiem skąd u mnie takie tendencje sado-maso... Wiem na pewno, że chce ten rozdział zamknąć raz na zawsze i isc dalej z uśmiechem na twarzy.
yoanka
23-08-2009, 21:24
hmmm...nie było mnie kilka dni wiec nie śledziłam na bieżąco ale chciałabym sie z Tobą staford25 podzielić małą refleksja...nie jestem zwolennikiem tego by nadmiernie grzebać w przeszłości i analizować życiorys począwszy od upadku z kołyski :)skończywszy na wpływie na Twój życiorys powiedzmy apodyktycznego rodzica...jestem jednak zdania (moja wiedza m.in raczej koncentruje sie na innym niz objętym tematem forum kierunku psychoterapii, mianowicie Analizie Transakcyjnej) , że świadomość tego co nam wtłoczono do głowy właśnie w wyniku oddziaływania na nas osób znaczących (najczęściej rodziców) pozwala nam stać sie takim jakimi chcemy byc a nie takimi jak zostaliśmy ukształtowani...w AT nazywa sie to analizą skryptu...uważam ze poza kultem teraźniejszości i chełpieniem przyszłości w dążeniu do realizacji celów i marzeń, ważna jest tez świadomość tego z jakiego gniazda wyszliśmy i jaki to ma wpływ na to kim teraz jesteśmy... jesli wiesz co jest nie tak możesz to zmienić...To co w tej chwili nazywasz pustką to składnik kilku rzeczy, których dobrze byś stał sie świadomy, po to by móc właściwie nad nimi popracować i wtedy rzeczywiście z pomocą moze przyjść NLP...dlatego ufaj sobie i skoro podjąłeś decyzję o psychoterapii to idź ta droga dopóki sam nie zdecydujesz na ile jest Ci ona pomocna lub nie...jeśli czujesz ze nie bardzo łapiesz kontakt z tą osobą lub czujesz brak rezultatów mimo włożonych wysiłków to wtedy zawsze będziesz mógł z niej zrezygnować... mimo mojego zainteresowania NLP nie uważam tej metody za panaceum a szeroki wachlarz psychoterapii pozwala na rozwiązanie problemów naprawdę różnymi drogami (nie zawsze szybko znaczy dobrze)... życzę Ci sukcesów i radości w dążeniu do zmian które chcesz osiągnąć :)
NLP-er
24-08-2009, 03:11
hmmm...nie było mnie kilka dni wiec nie śledziłam na bieżąco ale chciałabym sie z Tobą staford25 podzielić małą refleksja...nie jestem zwolennikiem tego by nadmiernie grzebać w przeszłości i analizować życiorys począwszy od upadku z kołyski :)skończywszy na wpływie na Twój życiorys powiedzmy apodyktycznego rodzica...jestem jednak zdania (moja wiedza m.in raczej koncentruje sie na innym niz objętym tematem forum kierunku psychoterapii, mianowicie Analizie Transakcyjnej) , że świadomość tego co nam wtłoczono do głowy właśnie w wyniku oddziaływania na nas osób znaczących (najczęściej rodziców) pozwala nam stać sie takim jakimi chcemy byc a nie takimi jak zostaliśmy ukształtowani...w AT nazywa sie to analizą skryptu...uważam ze poza kultem teraźniejszości i chełpieniem przyszłości w dążeniu do realizacji celów i marzeń, ważna jest tez świadomość tego z jakiego gniazda wyszliśmy i jaki to ma wpływ na to kim teraz jesteśmy... jesli wiesz co jest nie tak możesz to zmienić...To co w tej chwili nazywasz pustką to składnik kilku rzeczy, których dobrze byś stał sie świadomy, po to by móc właściwie nad nimi popracować i wtedy rzeczywiście z pomocą moze przyjść NLP...dlatego ufaj sobie i skoro podjąłeś decyzję o psychoterapii to idź ta droga dopóki sam nie zdecydujesz na ile jest Ci ona pomocna lub nie...jeśli czujesz ze nie bardzo łapiesz kontakt z tą osobą lub czujesz brak rezultatów mimo włożonych wysiłków to wtedy zawsze będziesz mógł z niej zrezygnować... mimo mojego zainteresowania NLP nie uważam tej metody za panaceum a szeroki wachlarz psychoterapii pozwala na rozwiązanie problemów naprawdę różnymi drogami (nie zawsze szybko znaczy dobrze)... życzę Ci sukcesów i radości w dążeniu do zmian które chcesz osiągnąć :)
On się czuje gorzej po tych spotkaniach.
NLP może przyjść mu z pomocą już teraz.
Brak elastyczności nie jest przejawem zaufania, tylko bardzo złą strategią w dążeniu do czegokolwiek.
NLP jest szerokim wachlarzem technik, który pozwala na rozwiązanie problemów naprawdę różnymi drogami (i to w dodatku dużo szybciej).
Myślę, że gdyby Twoje Ciało rozrywał ogromny ból po wypadku to chciałabyś aby jak najszybciej został on uśmierzony. Szybkie osiągnięcie trwałej zmiany to zaleta NLP. Podaj mi przypadek w jakim pracując z kimś i wiedząc jak mu możesz pomóc, umyślnie przedłużyłabyś czyjeś cierpienie, tylko po to, żeby mu czasem nie pomóc zbyt szybko. Szybko znaczy bardzo dobrze. To nie seks, tylko wyzwalanie ludzi z bólu. A argument nie wynika z tego, że w psychologii uważa się, że powinno się wydłużyć cierpienie, tylko z tego, że psychologia nie potrafi osiągnąć szybkich wyników (i to jest jej największa słabość). No i oczywiście z czasem idą też dużo większe koszty.
yoanka
24-08-2009, 09:30
Myślę, że gdyby Twoje Ciało rozrywał ogromny ból po wypadku to chciałabyś aby jak najszybciej został on uśmierzony.
Uwielbiam dobre przykłady wiec jeśli pozwolisz to się nim posłużę:)
Gdyby moje ciało rozrywał ogromny ból to poza tym ze pewnie bym płakała odpowiadałabym na pytania lekarzy...gdyby mnie spytali gdzie mnie boli wskazałabym rejon (ale czy umiałabym wskazać konkretny narząd?) tutaj pewnie była by potrzebna diagnostyka chociażby ograniczona do wskazanego obszaru, nie protestowałabym przeciwko powiedzmy prześwietleniu czy USG bo to zajrzenie pod powierzchnie mojego ciała było by szansa na prawdziwe odkrycie źródła mojego bólu i przeprowadzenie skutecznego leczenia...gdyby lekarz na dzień dobry strzelił mi dawkę środka przeciwbólowego to później nie byłabym wstanie odpowiedzieć na podstawowe pytanie "gdzie boli", a przecież nadal by bolało. Ból to poważny element diagnostyczny, naturalny instrument pozwalający chociażby na unikanie zagrożeń...co ciekawe czasem narasta na chwilę przed wyzdrowieniem (kto miał np nastawiany bark czy kończynę wie o czym mówię). Chce tyko powiedzieć ze ból czasem jest koniecznością, która prowadzi do dobrych rozwiązań.
Reasumując ludzie nie zawsze wiedzą co ich boli, aby móc usunąć przyczynę bólu musza najpierw sie sobie trochę przyjrzeć, dokonać wglądu w to kim sa, co jest ich problemem, jakie sa ich prawdziwe potrzeby...
funkcjonowanie w obszarze fikcyjnych i nieracjonalnych przekonań dotyczących sposób na osiągnięcie zamierzonego celu prowadzi chociażby do sytuacji, gdzie dziewczyny robią sobie operacje powiększenia piersi uważając, ze to jest przyczyną ich niepowodzeń z facetami.... oboje wiemy ze rozwiązaniem tych problemów nie jest skalpel a raczej praca nad mylnymi przekonaniami, gdzie cudownie sprawdzą sie techniki NLP:)
staford25
24-08-2009, 19:02
Od siebie dodam tyle, że zależy mi zarówno na zrozumieniu samego problemu, jak i błyskawicznym jego zniwelowaniu dlatego też połączenie psychoterapia i NLP. I jeżeli wszystko dobrze pójdzie już w tym tygodniu rozpocznę szlifować techniki :)
Także generalnie podoba mi się Wasze podejście bo w moim subiektywnym odczuciu oboje dobrze radzicie.
Jeżeli chodzi o kwestie marnowania pieniędzy i czasy na terapie to z pewnością pójdę na kilka kolejnych spotkań i sam zadecyduje ostatecznie czy mam zamiar kontynuować.
Pozdrawiam serdecznie i mam nadzieje, ze niebawem będę mógł sie pochwalić wynikami treningu NLP ;;)
3majcie kciuki,
Staford
NLP-er
26-08-2009, 15:59
Uwielbiam dobre przykłady wiec jeśli pozwolisz to się nim posłużę:)
Gdyby moje ciało rozrywał ogromny ból to poza tym ze pewnie bym płakała odpowiadałabym na pytania lekarzy...gdyby mnie spytali gdzie mnie boli wskazałabym rejon (ale czy umiałabym wskazać konkretny narząd?) tutaj pewnie była by potrzebna diagnostyka chociażby ograniczona do wskazanego obszaru, nie protestowałabym przeciwko powiedzmy prześwietleniu czy USG bo to zajrzenie pod powierzchnie mojego ciała było by szansa na prawdziwe odkrycie źródła mojego bólu i przeprowadzenie skutecznego leczenia...gdyby lekarz na dzień dobry strzelił mi dawkę środka przeciwbólowego to później nie byłabym wstanie odpowiedzieć na podstawowe pytanie "gdzie boli", a przecież nadal by bolało. Ból to poważny element diagnostyczny, naturalny instrument pozwalający chociażby na unikanie zagrożeń...co ciekawe czasem narasta na chwilę przed wyzdrowieniem (kto miał np nastawiany bark czy kończynę wie o czym mówię). Chce tyko powiedzieć ze ból czasem jest koniecznością, która prowadzi do dobrych rozwiązań.
Nie potrzebnye byłoby Ci żadne prześwietlenie, jeśli uległabyś oparzeniu ;) Ból oczywiście, że jest potrzebny - pozwala określić, że coś jest nie tak. Tak samo jak uczucie pustki. W momencie określenia, już jest całkowicie zbędny i przestaje być użyteczny, a staje się męczący. Staje się czymś czego warto się jak najszybciej pozbyć. Przedłużanie zbędnego bólu to sadyzm albo masochizm. Tak więckiedy doktor doskonale wie co zrobić, żeby Cię wyleczyć nie ma żadnego powodu aby przedłużać Twój ból. I jeśli potrafi to zrobić bez większania go, to też nie ma żadnych powodów aby to robić. No chyba, że po prostu nie potrafi i przykrywa to stwierdzeniem, że się nie da inaczej. Ale nie da się, a nie potrafię to 2 różne żeczy. W NLP - da się!
Reasumując ludzie nie zawsze wiedzą co ich boli, aby móc usunąć przyczynę bólu musza najpierw sie sobie trochę przyjrzeć, dokonać wglądu w to kim sa, co jest ich problemem, jakie sa ich prawdziwe potrzeby...
Masz strasznie ograniczające przekonanie. Kto twierdzi że muszą? A co się stanie jak tego nie zrobią a pozbędą się bólu? Ja znam osoby, które pozbyły się bólu bez przyglądaniu się i poznawaniu swojego problemu - czy to znaczy, że te osoby nie są ludźmi?
funkcjonowanie w obszarze fikcyjnych i nieracjonalnych przekonań dotyczących sposób na osiągnięcie zamierzonego celu prowadzi chociażby do sytuacji, gdzie dziewczyny robią sobie operacje powiększenia piersi uważając, ze to jest przyczyną ich niepowodzeń z facetami.... oboje wiemy ze rozwiązaniem tych problemów nie jest skalpel a raczej praca nad mylnymi przekonaniami, gdzie cudownie sprawdzą sie techniki NLP:)
No własnie odnośnie fikcyjnych i nieracjonalnyh przekonań - to fikcyjne i nieracjonalnie przekonania na temat niemożliwości osiągnięcia zamierzonego celu prowadzą do sytuacji kiedy nie realizuje się celu w prosty i sprawdzony sposób, tylko szuka długich i bolesnych rozwiązań uważając, że trzeba przyglądać się problemowi aby go rozwiązać... oboje wiemy, że problem powinno się rozwiązać najszybciej jako to tylko możliwe, gdzie cudownie sprawdzają się techniki NLP:)
Janusz Pietrzak
26-08-2009, 16:37
Moim zdaniem problem jest wystarczająco zdefiniowany"pustka" Nie wymaga, albo niema większego znaczenia jego głęboka geneza i jej poszukiwanie.
Jeżeli dobrze rozumiem jesteś zainteresowany zmianą obecnej sytuacji, tak więc przystąp do wypełniania "tej pustki"- Henry Ford powiedział kiedyś "Nie szukaj błędu, szukaj sposobu jego naprawienia"
Serdecznie pozdrawiam.
yoanka
26-08-2009, 19:10
Nie potrzebne byłoby Ci żadne prześwietlenie, jeśli uległabyś oparzeniu ;)
Masz rację przy powierzchownych i błahych ranach taka diagnostyka jest niepotrzebna :)
Masz strasznie ograniczające przekonanie. Kto twierdzi że muszą?
Brawo!:) z reguły jestem ostrożna w takim formułowaniu wypowiedzi ale najwidoczniej przeoczyłam :) Zdanie powinno brzmieć "ludzie nie zawsze wiedzą co ich boli, aby móc usunąć przyczynę bólu, mogą z korzyścią dla późniejszych efektów, najpierw sie sobie trochę przyjrzeć, dokonać wglądu w to kim sa, co jest ich problemem, jakie sa ich prawdziwe potrzeby...":)
dodam jeszcze, że tam gdzie ból tam nie zawsze jest problem... posługując się przykładem ciała -promieniowanie bólu zęba,;) wydaje się ze to górna 6 a to dolna 8 np. :) w obrębie problemów psychologicznych jest podobnie wyobraźmy sobie, że mąż uważa ze zona go zdradza bo on jest fajtłapa i chciałby już nim przestać być i dlatego przyszedł do specjalisty NLP i mówi ze chciałby popracować nad pewnością siebie by utrzymać związek... wiec po zastosowaniu skutecznej techniki zostaje wyposażony w umiejętność bycia pewnym siebie stawiania granic itp. Zmienił co deklarował ze chce zmienić, bo tam widział swój problem. Z tym że zona nadal go zdradza. Idzie do innego specjalisty i ten z nim rozmawia korzystając z sobie dostępnych technik. I okazuje sie ze pan ma inny problem o którym nie powiedział, wyparł (eee to nie możliwe ze dlatego) czy z jakiejkolwiek innej przyczyny nie wziął pod uwagę...Ponieważ przykład jest teoretyczny wiec każdy może sobie sam dośpiewć w czym ten pan sie nie sprawdzał na tyle ze zona poszukała wrazen na boku:)
takich przykładów można mnożyć...czasem nam sie po prostu wydaje ze powinniśmy zrobić to i to, a nasz problem (ból) zostanie rozwiązny jednak może sie zdarzyć że źle widzimy rozwiązanie tego problemu i sądze ze mnóstwo ludzi moze tego doświadczać... dlatego mozna szukać po omacku i eksperymentować używając różnorodnych technik do likwidowania wskazanych przez klienta problemów albo mozna zbadać gdzie problem lezy naprawdę i skutecznie go wyeliminować:)
Ja znam osoby, które pozbyły się bólu bez przyglądaniu się i poznawaniu swojego problemu - czy to znaczy, że te osoby nie są ludźmi?
to znaczy tylko tyle ze maja dużą samoświadomość i umieją dokonać wglądu w to co ich boli po prostu właściwie nazwały problem
No właśnie odnośnie fikcyjnych i nieracjonalnych przekonań - to fikcyjne i nieracjonalnie przekonania na temat niemożliwości osiągnięcia zamierzonego celu prowadzą do sytuacji kiedy nie realizuje się celu w prosty i sprawdzony sposób, tylko szuka długich i bolesnych rozwiązań uważając, że trzeba przyglądać się problemowi aby go rozwiązać...
a co z tymi którzy do rozwiązania swojego problemu po prostu chcą się wygadać, chcą być wysłuchani i pogłaskani po główce?:) Często pada cos takiego nawet w relacjach prywatnych "wygadałem sie i jest mi lepiej"... gorzej z tymi których nie ma kto wysłuchać i wtedy biegają po terapeutach... Ciekawe co w takiej sytuacji zrobił by fachowiec od NLP. Kazał sobie mu wyobrażać ze właśnie się wygadał?:P Chętnie poznam taka technikę NLP która daje takie możliwości:)
oboje wiemy, że problem powinno się rozwiązać najszybciej jako to tylko możliwe, gdzie cudownie sprawdzają się techniki NLP:)
wiem...:D naprawdę jestem pod ogromnym wrazeniem NLP i jego możliwości jednak mam do niego mniej bałwochwalczy stosunek:)
NLP-er
26-08-2009, 20:06
Masz rację przy powierzchownych i błahych ranach taka diagnostyka jest niepotrzebna :)
Jak z jajkiem Kolumba - wszystko jest błahe kiedy wiesz jak to zrobić. Rozumiem że wydaje Ci się ten problem skomplikowany, dla mnie to błahostka bo wiem co zrobić, żeby go rozwiązać i podałem sprawdzone rozwiązanie.
Brawo!:) z reguły jestem ostrożna w takim formułowaniu wypowiedzi ale najwidoczniej przeoczyłam :) Zdanie powinno brzmieć "ludzie nie zawsze wiedzą co ich boli, aby móc usunąć przyczynę bólu, mogą z korzyścią dla późniejszych efektów, najpierw sie sobie trochę przyjrzeć, dokonać wglądu w to kim sa, co jest ich problemem, jakie sa ich prawdziwe potrzeby...":)
Mogą też z natychmiastową korzyścią zaoszczędzić sobie wielu bolesnych chwil i użyć skutecznych i sprawdzonych technik, zamiast szukać czegoś co nie zostanie i tak odnalezione a co najwyżej zostanie im wprowadzona negatywna instalacja. Szukając powodu wystarczająco mocno na pewno go dostaniesz - choćby miał i być stworzony na potrzebę znalezienia...
dodam jeszcze, że tam gdzie ból tam nie zawsze jest problem... posługując się przykładem ciała -promieniowanie bólu zęba,;) wydaje się ze to górna 6 a to dolna 8 np. :) w obrębie problemów psychologicznych jest podobnie wyobraźmy sobie, że mąż uważa ze zona go zdradza bo on jest fajtłapa i chciałby już nim przestać być i dlatego przyszedł do specjalisty NLP i mówi ze chciałby popracować nad pewnością siebie by utrzymać związek... wiec po zastosowaniu skutecznej techniki zostaje wyposażony w umiejętność bycia pewnym siebie stawiania granic itp. Zmienił co deklarował ze chce zmienić, bo tam widział swój problem. Z tym że zona nadal go zdradza. Idzie do innego specjalisty i ten z nim rozmawia korzystając z sobie dostępnych technik. I okazuje sie ze pan ma inny problem o którym nie powiedział, wyparł (eee to nie możliwe ze dlatego) czy z jakiejkolwiek innej przyczyny nie wziął pod uwagę...Ponieważ przykład jest teoretyczny wiec każdy może sobie sam dośpiewć w czym ten pan sie nie sprawdzał na tyle ze zona poszukała wrazen na boku:)
Fajna bajka :) I do tego śpiewana :))
takich przykładów można mnożyć...czasem nam sie po prostu wydaje ze powinniśmy zrobić to i to, a nasz problem (ból) zostanie rozwiązny jednak może sie zdarzyć że źle widzimy rozwiązanie tego problemu i sądze ze mnóstwo ludzi moze tego doświadczać... dlatego mozna szukać po omacku i eksperymentować używając różnorodnych technik do likwidowania wskazanych przez klienta problemów albo mozna zbadać gdzie problem lezy naprawdę i skutecznie go wyeliminować:)
Aha - problem leży "naprawdę". I co świadczy o tym, że problem gdzieś leży "naprawdę"? Znajdujemy jakieś miejsce w którym leży kartka "problem"? Czy może ktoś instaluje po prostu przekonanie, że problem leży tam gdzie mu się wydaje, dodając to tego oczywiście wspaniałe uzasadnienie (nie ma jak umocnienie negatywnej instalacji). Spójrzmy prawdzie w oczy - to nie jest odnalezienie problemu, tylko fabrykacja problemu. Do tego kosztem osoby, która chce się czuć lepiej.
to znaczy tylko tyle ze maja dużą samoświadomość i umieją dokonać wglądu w to co ich boli po prostu właściwie nazwały problem
Hehehe.. Wszechwiedza jest cudowna :D Tylko chyba nie zrozumiałaś tego co napisałem :) Tak więc jeszcze raz - bez żadnego przyglądania się i wnikania w problem, bez nazywania go, bez wglądu. I piszę tutaj właśnie konkretnie o pozbyciu się uczucia pustki.
Tak na marginesie w moim mniemaniu osoba z dużą samoświadomością nie doprowadziłaby nigdy do takiego stanu. Bo właśnie sposobem na pozbycie się go jest osiągnięcie samoświadomości na poziomie wartości :)
a co z tymi którzy do rozwiązania swojego problemu po prostu chcą się wygadać, chcą być wysłuchani i pogłaskani po główce?:)
Jeśli tego chcą, to znaczy, że chcą utrzymywać dany stan a zatem nie mają problemu - wręcz mają rozwiązanie na zaspakajanie własnej potrzeby. Będą powielać schemat i produkować "problemy" żeby móc być dalej głaskanymi.
Często pada cos takiego nawet w relacjach prywatnych "wygadałem sie i jest mi lepiej"...
To nie jest o głaskaniu po główce tylko o oczyszczeniu.
gorzej z tymi których nie ma kto wysłuchać i wtedy biegają po terapeutach... Ciekawe co w takiej sytuacji zrobił by fachowiec od NLP. Kazał sobie mu wyobrażać ze właśnie się wygadał?:P Chętnie poznam taka technikę NLP która daje takie możliwości:)
Pytanie czy chodzi o głaskanie czy o oczyszczenie?
wiem...:D naprawdę jestem pod ogromnym wrazeniem NLP i jego możliwości jednak mam do niego mniej bałwochwalczy stosunek:)
Skąd wiesz jaki jest mój stosunek, skoro nie spytałaś nigdy czy nie rozwiązywałem już tego problemu szybko i skutecznie :) Czy jak ktoś Ci mówi, że można coś zrobić w jakiś sposób (np. ktoś Ci mówi, że można jeździć na rowerze bez trzymanki) to oznacza to, że ma bałwochwalczy stosunek do tej czynności tylko dlatego, że twierdzi że da się to zrobić w dany sposób?...
yoanka
26-08-2009, 21:42
Jak z jajkiem Kolumba - wszystko jest błahe kiedy wiesz jak to zrobić. Rozumiem że wydaje Ci się ten problem skomplikowany, dla mnie to błahostka bo wiem co zrobić, żeby go rozwiązać i podałem sprawdzone rozwiązanie.
Na ile sprawdzone? Była "pustka" jest "pełnia"...? Swoją drogą przy tak nie ostrym określeniu mogącym kryć w swoim obrębie mnóstwo rzeczy (pustka emocjonalna - nic mnie nie cieszy, nic nie złości generalnie wisi i powiewa tzw obojętność, pustka egzystencjalna - nie wiem kim jestem nie wiem do czego dąże nie mam planów i marzeń, pustka interpersonalna - nie mam przyjmnośći w kontaktach z innymi, nie umiem rozmawiać z innymi, nie umiem nawiązac relacji itp.,) zastosowanie jednej techniki usuwajcej ten problem wydaje sie niewiarygodne.8D
Szukając powodu wystarczająco mocno na pewno go dostaniesz - choćby miał i być stworzony na potrzebę znalezienia...Aha - problem leży "naprawdę". I co świadczy o tym, że problem gdzieś leży "naprawdę"? Znajdujemy jakieś miejsce w którym leży kartka "problem"? Czy może ktoś instaluje po prostu przekonanie, że problem leży tam gdzie mu się wydaje, dodając to tego oczywiście wspaniałe uzasadnienie (nie ma jak umocnienie negatywnej instalacji). Spójrzmy prawdzie w oczy - to nie jest odnalezienie problemu, tylko fabrykacja problemu. Do tego kosztem osoby, która chce się czuć lepiej.
Skąd pomysł, że w wyniku innej terapii niż NLP bedzie stworzone cos czego nie było...? Moze było ale ktos tego po prostu nie widział...? borykał sie z "pustką" a powinien był np. popracować nad poczuciem własnej wartości generujących zestaw cech skadinąd nazywanych nieśmiałością która ograniczała go na tyle ze jego życie charakteryzowało coś co nazywał "pustką".
z pantoflarza można zrobić maczo z tym ze zona go nadal nie będzie chcieć bo ceniła w nim cechy pantoflarza a nie moze zniesc faktu ze facet rozrzuca skarpetki po pokoju:)... i moze wystraczyło pantoflarza nauczyc porzadku by znów mógł być szczęsliwym mężem swojej niewiernej żony niż przerabiac go na maczo którym i byc moze on tez nie bardzo chciał byc... ale czego nie robi sie dla kobiety:)
ja natomiast sadze że
"ludzie nie zawsze wiedzą co ich boli, aby móc usunąć przyczynę bólu, mogą z korzyścią dla późniejszych efektów, najpierw sie sobie trochę przyjrzeć, dokonać wglądu w to kim sa, co jest ich problemem, jakie sa ich prawdziwe potrzeby..."
Jeśli tego chcą, to znaczy, że chcą utrzymywać dany stan a zatem nie mają problemu - wręcz mają rozwiązanie na zaspakajanie własnej potrzeby. Będą powielać schemat i produkować "problemy" żeby móc być dalej głaskanymi.
Wiedzą co jest ich problem i wiedzą ze jego rozwiązaniem bedzie to ze o tym opowiedza... np o jakimś cierpieniu... nie potrzebuja nic wiecej tylko ulgi która przyniesie rozmowa... Czy NLP dysponuje techikami aktywnego słuchania?
To nie jest o głaskaniu po główce tylko o oczyszczeniu.
Nazwałbym to odreagowaniem emocjonalnym i jak dla mnie to jedna z najistotniejszych czynników psychoterapii prowadzacym do zmian...
Pytanie czy chodzi o głaskanie czy o oczyszczenie?
Głaskanie to inaczej udzielanie wsparcia o "oczyszczaniu" juz pisałam...Co NLP w tym temacie?
Co robicie kiedy ktos mówi "nie mam siły", "nie dam rady", "jestem zrozpaczona"...a nie daj boże płacze;)????
Skąd wiesz jaki jest mój stosunek, skoro nie spytałaś nigdy czy nie rozwiązywałem już tego problemu szybko i skutecznie :) Czy jak ktoś Ci mówi, że można coś zrobić w jakiś sposób (np. ktoś Ci mówi, że można jeździć na rowerze bez trzymanki) to oznacza to, że ma bałwochwalczy stosunek do tej czynności tylko dlatego, że twierdzi że da się to zrobić w dany sposób?...
upsss...oj czuje ze tym rowerem troche za mocno pojechałam... ;)
NLP-er
27-08-2009, 18:16
Na ile sprawdzone? Była "pustka" jest "pełnia"...? Swoją drogą przy tak nie ostrym określeniu mogącym kryć w swoim obrębie mnóstwo rzeczy (pustka emocjonalna - nic mnie nie cieszy, nic nie złości generalnie wisi i powiewa tzw obojętność, pustka egzystencjalna - nie wiem kim jestem nie wiem do czego dąże nie mam planów i marzeń, pustka interpersonalna - nie mam przyjmnośći w kontaktach z innymi, nie umiem rozmawiać z innymi, nie umiem nawiązac relacji itp.,) zastosowanie jednej techniki usuwajcej ten problem wydaje sie niewiarygodne.8D
No widzisz jakie wspaniałe jest tutaj NLP :) Szkoda tylko, że są psychoanalitycy, którzy skazują swoich klientów na pogłębianie bólu, bo rozwiązanie wydaje im się niewiarygodne... W końcu co mają do stracenia - 30 minut techniki może im odebrać kilkadziesiąt kolejnych wizyt, więc lepiej nie próbować... Po co poczęstować klienta techniką, która może od razu rozwiązać problem - lepiej go pomęczyć... Cudowne podejście.
Skąd pomysł, że w wyniku innej terapii niż NLP bedzie stworzone cos czego nie było...? Moze było ale ktos tego po prostu nie widział...? borykał sie z "pustką" a powinien był np. popracować nad poczuciem własnej wartości generujących zestaw cech skadinąd nazywanych nieśmiałością która ograniczała go na tyle ze jego życie charakteryzowało coś co nazywał "pustką".
Aha - a co niby to wykaże?... Zdanie psychoanalityka? Niepodważalny dowód ^^
z pantoflarza można zrobić maczo z tym ze zona go nadal nie będzie chcieć bo ceniła w nim cechy pantoflarza a nie moze zniesc faktu ze facet rozrzuca skarpetki po pokoju:)... i moze wystraczyło pantoflarza nauczyc porzadku by znów mógł być szczęsliwym mężem swojej niewiernej żony niż przerabiac go na maczo którym i byc moze on tez nie bardzo chciał byc... ale czego nie robi sie dla kobiety:)
...
Wiedzą co jest ich problem i wiedzą ze jego rozwiązaniem bedzie to ze o tym opowiedza... np o jakimś cierpieniu... nie potrzebuja nic wiecej tylko ulgi która przyniesie rozmowa...
Kiedy Ci wygodnie deklarujesz, że ludzie nie wiedzą co jest ich problemem, a kiedy Ci wygodnie deklarujesz, że wiedzą... W NLP mamy takie pojęcie jak spójność
Czy NLP dysponuje techikami aktywnego słuchania?
Meta model, rapport.
Nazwałbym to odreagowaniem emocjonalnym i jak dla mnie to jedna z najistotniejszych czynników psychoterapii prowadzacym do zmian...
Odreagowanie emocjonalne - bardzo dobra nazwa, ale chyba nie o nomenklaturę chodzi w tej dyskusji ;)
Taką "psychoterapię" można zaliczyć z kumplem przy piwie, albo bogu winnym podróżnym w pociągu ;)
Głaskanie to inaczej udzielanie wsparcia o "oczyszczaniu" juz pisałam...Co NLP w tym temacie?
Co robicie kiedy ktos mówi "nie mam siły", "nie dam rady", "jestem zrozpaczona"...a nie daj boże płacze;)????
Zbieramy się wokół wielkiego stosu, a wtedy tańczymy i wyjemy do księżyca ^^ Co to za pytanie w formie "wy"?...
yoanka
27-08-2009, 21:01
Szkoda tylko, że są psychoanalitycy, którzy skazują swoich klientów na pogłębianie bólu, bo rozwiązanie wydaje im się niewiarygodne... W końcu co mają do stracenia - 30 minut techniki może im odebrać kilkadziesiąt kolejnych wizyt, więc lepiej nie próbować... Po co poczęstować klienta techniką, która może od razu rozwiązać problem - lepiej go pomęczyć... Cudowne podejście.
Być może są ale nie znam...hmmm... zreszta w moich wypowiedziach nawet słowa nie było o psychoanalizie bo ją po prostu słabo znam...tak na marginesie świat nie dzieli się na psychoanalizę i NLP... jest jeszcze wiele innych podejść również krótkoterminowych (no moze nie tak exspresowych jak NLP :D) ale terapie mozna zamknac w kilku wizytach... zreszta sam Erickson niektórych swoich pacjentów leczył latami...
Jesli chodzi o sugestie ze inni mecza swoich pacjentów na długotrwałej terapii zeby zarobic to mysle ze to kiepska kalkulacja bo mogli by miec ta sama kase po 30 minutach gdyby tylko użyli NLP:D wiec w sumie troche sie im dziwie:)
Moze jednak jest inna przyczyna uzycia takich technik?
Aha - a co niby to wykaże?... Zdanie psychoanalityka? Niepodważalny dowód ^^
echhh... to nie terapeuta decyduje co komu jest... pozwala jedynie osobie przejrzec sie w "lustrze" na tyle by dokonała własnych wyborów na podstawie obrazu całosci a nie zafałszowanego fragmentu wyobrazeń czy przekonań...
i bez genralizowania bo nie zawsze, nie kazdy i nie dla kazdego... jest to po prostu jedno z wielu narzędzi ...
Kiedy Ci wygodnie deklarujesz, że ludzie nie wiedzą co jest ich problemem, a kiedy Ci wygodnie deklarujesz, że wiedzą... W NLP mamy takie pojęcie jak spójność
Operowałam założeniami teortycznymi...:) zreszta nigdy nie mówiłam że "wszyscy" nie wiedza co moze byc ich problemem... wróć do wczesniejszych wiadomosci...
Zbieramy się wokół wielkiego stosu, a wtedy tańczymy i wyjemy do księżyca ^^ Co to za pytanie w formie "wy"?...
nie traktuje tej dyskusji personalnie a raczej jako pewien twórczy spór wynikajacy z różnej wiedzy i z różnych doświadczeń... nie wiem jak Ty ale ja sie dobrze bawiłam...:] pisze w czasie przeszłym bo myslę ze pora na zawieszenie broni...:P do następnego emocjonującego watku oczywiście:) Pozdrawiam;;)
staford25
28-08-2009, 16:24
Myślę, ze zdecydowanie zboczyliście oboje z tematu jaki sam założyłem i powstał bardzo ciekawy off top NLP vs. Psychologia (ale taki temat już chyba mamy na forum ;)) proponuje przeniś dyskusje tam bo w kwestii zwalczania pustki chyba już każdy dodał swoje 3 grosze :] jeżeli nie to zachęcam do dalszych propozycji problem nadal aktualny
pozdrawiam :)
NLP-er
29-08-2009, 08:02
nie traktuje tej dyskusji personalnie a raczej jako pewien twórczy spór wynikajacy z różnej wiedzy i z różnych doświadczeń... nie wiem jak Ty ale ja sie dobrze bawiłam...:] pisze w czasie przeszłym bo myslę ze pora na zawieszenie broni...:P do następnego emocjonującego watku oczywiście:) Pozdrawiam;;)
Wspaniale było poznać Twoje przekonania, podejście i wiedzę.
Dziękuję serdecznie za dyskusję, która uważam, że wiele wniosła przedstawiając 2 przeciwne podejścia. Dzięki temu każdy sam będzie mógł stwierdzić co woli i dokonać lepszego wyboru dla siebie, bo opartego na szerszym spojrzeniu na wyzwanie (zwane przez niektórych problemem ;) ). A ponieważ szczerze wierzę, że wybór jest lepszy niż brak wyboru – dlatego jeszcze raz serdecznie dziękuję Ci za całą dyskusję :)
kasia.mal4
06-12-2009, 17:51
a może miłośc ?
podobno jest lekarstwem na wszystko i wypełnia pustkę :))
---------- Wiadomość dodana o 19:51 ---------- Poprzednia wiadomość była o 19:50 ----------
a może miłośc ?
podobno jest lekarstwem na wszystko i wypełnia pustkę :))
dud
07-12-2009, 11:35
Ciekawy temat. Szkoda, że dopiero teraz go zauważyłem :|